Włóczyłem się po lesie w poszukiwaniu schronienia na noc. Od razu poczułem, że jest coś nie tak. Usłyszałem dodatkowe kroki za sobą, szelest rozgniatanych liści i cichy oddech. Westchnąłem i zapłonąłem. Odwróciłem się z groźnym wyrazem pyska i warknąłem głośno. Ujrzałem skradającego się do mnie czarnego wilka, który również zawarczał i syknął.
-Co tutaj robisz?
-Stoję. - Opowiedziałem, a on rzucił się na mnie. Zaczęliśmy ostro walczyć, próbując dosięgnąć szyi przeciwnika. Żadnemu się to nie udało. W końcu zdyszani odeszliśmy jakiś metr od siebie i upadliśmy na ziemię. Nasze ciała pokrywało mnóstwo małych ranek. Gdy złapałem oddech, zaśmiałem się głośno i położyłem na plecach.
-W końcu mam przeciwnika, który chociaż dorasta mi do pięt. - wydyszałem. Usłyszałem prychnięcie dochodzące ze strony obcego basiora.
-Jestem Rebel. - powiedziałem, a wilk odpowiedział:
Nero?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz