Wsiadłem na jego, a właściwie jej grzbiet i ruszyliśmy. Była ostrożna i wykonywała każde moje polecenie. Choć nigdy wcześniej nie kierowałem smokiem, nawet nieźle mi to szło. Miałem wrażenie, że słyszy każdą moją myśl... Nagle usłyszałem jakiś głos w swojej głowie:
~Możesz mi zaufać...
~Kim jesteś? ~ Odpowiedziałem w myślach.
~To ja Shilla, od dzisiaj twoja smoczyca ~ głos znów się odezwał.
~Jak to moja? - pomyślałem zdezorientowany.
~No twoja, wybieram cię na mojego pana. Od dziś do końca życia razem... Będę ci wierna na zawsze ~ usłyszałem i zdałem sobie sprawę, że rozmawiam ze smoczycą, którą właśnie dosiadam. Była to naprawdę urocza, biała istota.
Dalej pewnie prowadzilibyśmy tę rozmowę, ale do rzeczywistości sprowadziło nas to, że Sunshine właśnie lądowała na bagnach...
<Sunshine?>
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz