-Ale dlaczego akurat płakać? - zapytałem zmieszany. - Nie mogę tego zrobić...
-Już ci wyjaśniam, bo widzisz... Moje łzy leczą rany - spojrzała na mnie.
-Ale ja nie cierpię jak ktoś płacze.
-Ale to jedyny sposób - spuściła głowę.
-Przepraszam, ale nie mogę tego dla ciebie zrobić - powiedziałem stanowczo. - Może przejdę się po jakieś ziółko, które goi rany...
Wyszedłem z jaskini i ruszyłem w stronę Świątyni Życia. Wszedłem do pomieszczenia z lekarstwami, gdzie spotkałem Ellie.
-Hej, czego szukasz? - zapytała radośnie.
-Jakiegoś zioła, Sunshine jest ranna. Powiedziała, żebym wywołał u niej łzy, bo one leczą rany. Ale się nie zgodziłem, nie cierpię jak inni płaczą - wyjaśniłem.
-Widziałam tu coś na wywoływanie łez. Poczekaj... - odwróciła się i weszła pomiędzy regały z lekarstwami. - Mam coś!
Poszedłem w stronę jej głosu.
-Co znalazłaś?
-To Eliksir Łez. Sprawia, że łzy po prostu płyną same. Jednym słowem po prostu bez żadnych przykrości mamy łzy, jedynym warunkiem jest to, że trzeba to wypić - wytłumaczyła mi.
-Boże, Ellie jesteś genialna - uśmiechnąłem się. - Znasz lepiej to miejsce niż ja sam. Dziękuję ci za pomoc.
-Nie ma za co - zaśmiała się i podała mi fiolkę. Pobiegłem do swojej jaskini i zobaczyłem, że wadera coraz bardziej krwawi. Podbiegłem do niej i usiadłem na przeciw. Otworzyłem buteleczkę.
-Musisz to wypić - powiedziałem cicho. - To wywołuje łzy.
Podsunąłem jej eliksir do pyska, wypiła łyk po czym gwałtownie odwróciła głowę.
-Fuj! To okropne - skrzywiła się.
-Musisz to wypić całe - powiedziałem stanowczo.
-Serio, muszę? - zapytała.
-Tak - rzuciłem krótko. Nie chciała pić dalej, ale ja jako że jestem zbyt uparty, złapałem waderę w ramiona, obezwładniłem ją. Mocno ją trzymałem, żeby się nie ruszała, ale nie sprawiałem jej bólu. Jedną łapą przytrzymałem jej pysk, żeby był otwarty, a drugą łapą wlałem zawartość butelki do gardła wadery. Puściłem waderę, nie miała siły się ruszyć. Po jej pysku zaczęły spływać kryształowe łzy. Delikatnie chwyciłem ją za pysk i położyłem go na jej udzie. Rana zniknęła... A wadera spojrzała na mnie zapłakanymi oczami...
<Sunshine?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz